Choć był Prymasem Polski, potrafił z łopatą w ręku okopywać boisko do siatkówki, częstować posmarowanym przez siebie miodem chlebem i obranymi własnoręcznie jabłkami, czy wyrzeźbić w kostce masła na stole uśmiechniętą buzię.
Błogosławiony kard. Stefan Wyszyński łączył w soebie powagę i dostojeństwo księcia Kościoła z prostotą, bezpośredniością, otwartym sercem i wirą małego dziecka. Dla tych, ktorzy spotykali się z nim na co dzień było jasne, żę czas, w którym dane im było towarzyszyć Prymasowi oddziaływać będzie na całe ich późniejsze życie.
Wśród tych osób jest Katarzyna Michalska, pracująca dziś w Kurii, a wcześniej w Sekretariacie Prymasa Polski. Mogła z bliska obserwować Prymasa Tysiąclecia, a nawet być uczestniczką razem z innymi członkiniami dzisiejszego Instytutu Prymasa Wyszyńskiego prymasowskich wakacji na Bachledówce, w Fiszorze i Studzienicznej. Pamięta bardzo dobrze, że kard. Wyszyński nie dawał im nigdy odczuć jakiegokolwiek dystansu.
- Lubił spacery po górskich lasach. Oprócz tego często wychodził na tzw. wierch, nieopodal kapliczki, skąd roztaczał się przepiękny widok na Tatry. Miał również swoje ulubione miejsce, w którym siadał na turystycznym krzesełku, modlił się, czytał, kontemplował. Starałyśmy się mu wtedy nie przeszkadzać - wspimina p. Michalska.
Wspólne rozmowy toczyły się najczęściej przy posiłkach. Był zwyczaj, ż nie poruszało się na nich spraw służbowych, politycznych, a nawet domowych. Odbywały się wesołe i pogodne rozmowy.
- Ojciec - tak mówiłyśmy do prymasa - sadzał wtedy koło siebie zwykle jedną z nas, która była najchudsza i dokarmiał ją, smarował chleb, polewał miodem, chcąc - jak mawiał - utuczyć ją, a przy tym usłużyć. Nieraz na kostce masła rzeźbił też uśmiechnietą buzię - opowiada p. Michalska.
Prymas nawet na wakacjach troszczył się również o twórcze wykorzystanie wolnego czasu. Dla człońkiń Instytutu organizował wtedy tzw. akademie. - Było to dla nas wymagające, a nieraz wydawało się nieatrakcyjne. Ojciec przygotowywał nam do czytania lektury. Jedna z nas je czytała na głos - oprócz Makuszyńskiego to była historia Kościoła,