Odpoczynkiem zbliżał nas do Boga. Oczami świadków (I)

Choć był Prymasem Polski, potrafił z łopatą w ręku okopywać boisko do siatkówki, częstować posmarowanym przez siebie miodem chlebem i obranymi własnoręcznie jabłkami, czy wyrzeźbić w kostce masła na stole uśmiechniętą buzię.

 Błogosławiony kard. Stefan Wyszyński łączył w sobie powagę i dostojeństwo księcia Kościoła z prostotą, bezpośredniością, otwartym sercem i wiarą małego dziecka. Dla tych, którzy spotykali się z nim na co dzień było jasne, że czas, w którym dane im było towarzyszyć Prymasowi oddziaływać będzie na całe ich późniejsze życie.