Prymas ludzkich spraw. Oczami świadków (IV)

Współpracownikom okazywał troskę i zrozumienie, choć sam był gigantem pracy. Dbał, by w Domu Arcybiskupów Warszawskich panowała rodzinna i serdeczna atmosfera. Chciał być zawsze blisko ludzi i nie przestaje takim być również dzisiaj. 

Krystyna Szajer po raz pierwszy usłyszała o prymasie Wyszyńskim w czasie jego uwięzienia, w jednej a audycji radiowych na początku karnawału.

Ciągnie mnie w górę. Oczami świadków (III)

Nigdy nikogo nie potępiał, choć złe czyny nazywał po imieniu. Zachwycał się niepozornym kwiatkiem w ogrodzie, a zza firanki dyskretnie liczył ludzi, którzy przyszli na Mszę św.

Urszula Grzelak przez 12 lat mogła z bliska obserwować kard. Wyszyńskiego w czasie jego pobytów w Choszczówce, którą prymas nazywał małą Jasną Górą. Choszczówka byłą dla niego miejscem wypoczynku, ale także modlitwy, rozmyślań, pracy oraz spotkań z ludźmi.