Współpracownikom okazywał troskę i zrozumienie, choć sam był gigantem pracy. Dbał, by w Domu Arcybiskupów Warszawskich panowała rodzinna i serdeczna atmosfera. Chciał być zawsze blisko ludzi i nie przestaje takim być również dzisiaj.
Krystyna Szajer po raz pierwszy usłyszała o prymasie Wyszyńskim w czasie jego uwięzienia, w jednej a audycji radiowych na początku karnawału.