12. BRONIĆ NIEROZERWALNOŚCI MAŁŻEŃSTWA

Twórcą instytucji małżeństwa jest sam Bóg. To On uzdolnił człowieka do miłości oblubieńczej. Obecnie małżeństwo przeżywa nasilający się kryzys. Tym bardziej potrzeba wierności przyrzeczeniom, jakie składaliśmy w Jasnogórskich Ślubach Narodu:

„Matko Chrystusowa i Domie Złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne”.

Maryja otacza małżeństwa szczególną troską. Potrafi dostrzec każdą potrzebę. Na weselu w Kanie Galilejskiej wyprosiła u Jezusa pierwszy cud, aby uchronić małżonków od wstydu, że w trakcie wesela zabrakło wina. Miejmy odwagę mówić Jej, czego nam brakuje, nie tylko w sferze materialnej. A brakuje nam tak wiele. W miastach rozpada się prawie połowa małżeństw. Coraz więcej par żyje bez ślubu. Jest to jedno z największych społecznych zagrożeń. Dlatego bardzo potrzebujemy interwencji Chrystusa, którą może nam wyjednać Maryja.

Zdrowe i głębokie relacje w życiu małżeńskim są niemożliwe bez oparcia o Boży plan stworzenia. Bóg uczynił mężczyznę i niewiastę, aby sobie wzajemnie pomagali, by byli jedno w miłości, gotowi przyjąć nowe życie, które Stwórca im powierza. „Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24) - przypominał w nauczaniu Prymas Wyszyński:

„Oto nowa społeczność! [...], która jest zespoleniem osób równych, w duchu przyjaźni i pomocy uzupełniających się wzajemnie. Ta społeczność małżeńska jeszcze się zacieśni przez społeczność rodzicielską, gdy błogosławieństwo Boże udzieli rodzicom daru płodności. [...] Małżeństwo jest więc z natury swej religijne, związane z bezpośrednim działaniem Boga. [...] Gdy później władze publiczne określiły jego stan prawny, nie mogły już zmienić istotnego charakteru małżeństwa - jego świętości”.

Jak uznać to Boże powołanie do świętości?
Nie potrzeba nadzwyczajnych okoliczności. Wystarczy nie szukać siebie i własnego prawa do szczęścia. Przezwyciężać egoizm i samowolę moralną. Aby przywrócić zniszczony przez grzech plan Boży, Chrystus nadał małżeństwu szczególną godność. Uczynił je sakramentem, związkiem świętym, umocnionym łaską Boga. Prymas Tysiąclecia uczył:

„Święty Paweł napisał o małżeństwie: «Sakrament to wielki, a ja mówię w Chrystusie i w Kościele». Jest ono i znakiem, i źródłem łaski nadprzyrodzonej, zarówno dla małżonków, jak i dla ich dzieci. Łaska ta udoskonala przyrodzoną miłość tak, że przedłuża ją nawet wtedy, gdy trud życia i wiek wyniszczą piękno ciała. Bo miłość męża ku żonie Kościół porównuje do miłości Chrystusa ku Kościołowi, za który nawet krew swoją oddał. Podobnie wypadnie uczynić nieraz i w życiu dwojga ludzi. Łaska ta utrwala węzeł małżeński tak, że wszyscy małżonkowie, wierni zasadom religii, otrzymują z nich siłę do przezwyciężania wszelkich niedoskonałości, kaprysów i słabostek ludzkich”. 

Jako wzór dla małżonków kardynał Wyszyński ukazuje przykład św. Józefa:
„Bóg traktował Józefa jako prawdziwego i odpowiedzialnego Opiekuna i Pomocnika Maryi. Mógł przecież zwiastun Pański powiedzieć do Niej: «weź Dziecię i idź do Egiptu..., weź Dziecię i wracaj do domu swego», a jednak powiedział to Józefowi [...], uznając w Nim Opiekuna i Pomocnika. Zadanie to Józef wypełnił”.

Kryzys współczesnych małżeństw zaczyna się od oderwania od Boga. Bez Niego trudno poradzić sobie z narastającymi problemami życia, związanymi np. z brakiem mieszkania, pracą ponad siły, różnicą charakterów. Jak zatem pomóc małżeństwom w kryzysie? Wsparcie dobrym słowem, zachęta do cierpliwości nie zawsze skutkują. Można wspomóc modlitwą, ofiarowanym cierpieniem, przywoływaniem pomocy Matki Chrystusowej, dla której, dzięki Jej Synowi, nie istnieje niemożliwe.

Przybądź nam, Miłościwa Pani ku pomocy!
A wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.
Oddajemy się Tobie całkowicie na własność!
Polecaj nas swojemu Synowi i posługuj się nami
dla zbawienia ludzi.

Wszyscy:

Matko Boże, Niepokalana Maryjo...

Źródło: Anna Rastawicka, W Maryi pomoc. Program Prymasa Tysiąclecia. Czytania majowe i nie tylko, Częstochowa 2019.

Człowiek najważniejszą na świecie istotą! - nauczanie społeczne kard. Stefana Wyszyńskiego (analiza)

Nauczanie społeczne prymasa Wyszyńskiego jest jednym z centralnych elementów jego dziedzictwa. Był on konsekwentnym promotorem praw człowieka: obrońcą wyzyskiwanych robotników w okresie kapitalizmu jak i człowieka odzieranego z godności przez totalitaryzm. Przypominał, że praca ludzka nie może służyć wyłącznie pomnażaniu dóbr, ale jest drogą „uświęcania” człowieka, jak i otaczającego świata. Wierzył, że odrodzenie moralne przyniesie wyzwolenie narodowe. Jego nauczanie społeczne wyprzedzało epokę w jakiej dane mu było żyć i stąd zachowuje aktualność na dziś.

Człowiek centralnym punktem odniesienia

W nauczaniu społecznym kard. Stefana Wyszyńskiego centralne miejsce zajmuje człowiek, jego godność i przysługujące mu prawa. Jest to człowiek pojmowany jako byt stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo w postaci osoby ludzkiej. Można powiedzieć, że jest to „personalizm teocentryczny”, czyli refleksja o człowieku, który zawsze pozostaje w relacji do Boga. W związku z tym – jak mówił prymas Wyszyński - to „człowiek jest najważniejszą na świecie istotą, jest swego rodzaju centrum, ku któremu powinny się kierować wszystkie sprawy ziemskie”. Można zauważyć jak duży wpływ wywarło nauczanie społeczne prymasa Wyszyńskiego na kard. Karola Wojtyłę, który w swej pierwszej encyklice jako papież, powie, że to „człowiek jest drogą Kościoła”.


Teologia pracy ludzkiej

Przedmiotem szczególnego zainteresowania Stefana Wyszyńskiego, jeszcze jako młodego księdza, było zagadnienie pracy. Tym bardziej, że to wokół tematyki pracy i związanego z nią wyzysku toczył się wówczas podstawowy spór ideologiczny pomiędzy przedstawicielami katolickiej nauki społecznej a przedstawicielami różnych nurtów marksizmu.

Prymat człowieka – podkreślał Wyszyński - w życiu społeczno-gospodarczym stawia szczególne postulaty w dziedzinie stosunków pracy. Już w czasie swych studiów na KUL zajmował się polityką społeczną, której problematyka skupiała się wówczas w dużej mierze na zagadnieniu pracy najemnej. Obronił tam pracę doktorską pod kierunkiem ks. prof. Antoniego Szymańskiego, jednego z najwybitniejszych w Polsce znawców nauczania społecznego Kościoła, autora słynnego podręcznika „Polityka Społeczna”. W latach 30. jako profesor seminarium duchownego we Włocławku i redaktor naczelny „Ateneum Kapłańskiego” Wyszyński miał okazję w bardzo praktyczny sposób zapoznać się z problematyką dotyczącą pracy. Prowadził wówczas Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy oraz był asystentem kościelnym Chrześcijańskich Związków Zawodowych, pozostających wówczas w opozycji wobec związków zawodowych o obliczu socjalistycznym bądź komunistycznym. Te ostatnie były silnie rozwinięte we Włocławku. Dzięki codziennej ich obserwacji dobrze poznał główne założenia marksizmu, wobec którego aż do końca życia był nadzwyczaj krytyczny.

Wydana bezpośrednio po wojnie jego książka „Duch pracy ludzkiej” jest jasnym i głębokim wykładem teologii pracy, który to temat przez lata był obecny w jego myśli i homiletyce. Warto przypomnieć, że np. założyciel Opus Dei św. Josemaria Escriva de Balaguer znał tę książkę i polecał ją jako lekturę duchową swoim duchowym podopiecznym. Z jego inspiracji w 1957 r. książka ta została przetłumaczona na większość języków europejskich.

Ludzką pracę Wyszyński traktował jako istotną drogę do samorozwoju, uświęcenia się człowieka oraz uświęcania świata i budowania wspólnoty społecznej. Pracę pojmował nie tylko jako rodzaj działania umożliwiającego człowiekowi zdobycie środków na utrzymanie, ale również w kategoriach metafizycznych. Odnosił ją bezpośrednio do Boga, który stworzył świat i który sam pracował. Ukazywał sumienne wykonywanie pracy jako drogę rozwoju i doskonalenia się człowieka - drogę do Boga i do czynienia „bardziej ludzką” otaczającej nas rzeczywistości. Krótko mówiąc chodziło mu o to, aby człowiek poprzez pracę kształtował się wewnętrznie, aby zbliżał się przez nią do Boga i do drugiego człowieka. Przypominał, że praca może być także modlitwą. Wskazywał, że przez pracę „składaną Bogu w ofierze łączymy się z dziełem zbawczym Jezusa Chrystusa, który pracując własnymi rękami w Nazarecie nadał pracy znamienną godność”.

Zauważał, że bez pracy człowiek nie może „dojść do pełni rozwoju osobowości”. Wyjaśniał, że skoro natura ludzka zawiera zarówno elementy materialne jak i duchowe, to praca nie może służyć tylko postępowi materialnemu, lecz „rozwojowi całej osoby ludzkiej, a więc i postępowi duchowemu”. Wymagał więc rozwoju cnót związanych z pracą: miłości i pokory, pracowitości, sumienności, obowiązkowości, odpowiedzialności, cierpliwości, wytrwałości, stałości i wreszcie  cichości, która zapewnia wewnętrzny ład w człowieku.