Tadeusz Szyma: Z Prymasem po latach

Był taki rozmiar dziejowego zła,
którego żaden naród by nie uniósł,
dlatego trzeba było tak jak ja
powiedzieć głośno:
Dosyć. "Non possumus!"

I był krąg światła w najczarniejszą noc,
która całunem zła kraj cały kryje...
Z tego Obrazu - otucha i moc,
w nim znak zwycięstwa - 
zawsze przez Maryję.


w: Niedziela nr 31/2018, 5 sierpnia 2018, s. 11.

Konspiracja prymasa

Mało znanym rozdziałem biografii Prymasa Tysiąclecia jest tajna posługa wobec katolików żyjących w Związku Sowieckim. Miała ona duży wpływ na ich przetrwanie w czasach prześladowań i izolacji.

Aktywność kard. Wyszyńskiego na Wschodzie miała różne formy. Były to tajne święcenia kapłańskie oraz biskupie, a także zbieranie i przekazywanie Stolicy Apostolskiej informacji o sytuacji Kościoła w Związku Sowieckim. Ważną częścią tej posługi były stałe zabiegi u kolejnych papieży, aby ten obszar nigdy nie przestał funkcjonować w świadomości Kościoła i jego najwyższych pasterzy. Ze zrozumiałych względów te działania były prowadzone w głębokiej tajemnicy. Ksiądz prymas pozostawił jednak po nich ślad w swych notatkach, nazwanych "Pro memoria".

Pełnomocnictwa specjalne

Powstaje jednak pytanie, jaka była prawna podstawa działań prymasa prowadzonych poza obszarem państwa polskiego oraz jego kanonicznej jurysdykcji. W ocenie prof. Pawła Skibińskiego, opracowującego Archiwum Sekretariatu Prymasa Polski, nie ma tam dokumentu, który jednoznacznie precyzowałby zakres kompetencji prymasa jako legata papieskiego w zakresie katolików obrządku łacińskiego żyjących w Związku Sowieckim. Nie wiemy, czy ewentualne ustne pełnomocnictwa papieskie obejmowały jedynie ziemie danej II Rzeczypospolitej, czy sięgały szerzej. Można natomiast powiedzieć, dowodzi prof. Skibiński, że prymas systematycznie interesował się sytuacją katolików obrządku łacińskiego za wschodnią granicą. W opublikowanych już notatkach z lat 70. ubiegłego wieku wspomina o ustnych uprawnieniach, jakie miał otrzymać od papieża Piusa XII. Potwierdza to szczegółowa informacja z "Pro memoria" z 1957 r., którą w niepublikowanych materiałach znalazła dr Ewa Czaczkowska. Wynika z niej, że prymas otrzymał ustnie od papieża Piusa XII szczególne uprawnienia "facultates specialissime" dotyczące katolików obrządku łacińskiego żyjących na terenie Związku Sowieckiego. Były one później przedłużane, pisemnie albo ustnie, przez kolejnych papieży, a więc Jana XXIII, Pawła VI oraz Jana Pawła I. 26 października 1978 r. potwierdził je również Jan Paweł II. Ich zakres był szeroki i dotyczył zarówno święceń kapłańskich, jak i przekazywania jurysdykcji i uprawnień administracyjnych kapłanom pracującym na Wschodzie.


Nie całkiem tajnie

Jedyny znany przypadek wyświęcenia przez prymasa tajnego biskupa na obszarze Związku Sowieckiego dotyczy Ukrainy. Sytuacja tam była szczególnie trudna. Od czasu przymusowego wyjazdu metropolity lwowskiego abp. Eugeniusza Baziaka w kwietniu 1946 r. nie było na tych terenach żadnego biskupa. Prymas o możliwość wyświęcenia tajnego biskupa dla Ukrainy zabiegał już u papieża Piusa XII, ale zgodę otrzymał dopiero od Jana XXIII w 1962 r. Nie przesądzono, to nim będzie. Prymas wybrał ks. Jana Cieńskiego, proboszcza ze Złoczowa. W 1967 r. przybył on do Polski pod pretekstem odwiedzin brata. Dopiero gdy dotarł do Gniezna, dowiedział się, że ma otrzymać sakrę biskupią. Długo się wahał, mając świadomość konsekwencji tego aktu. W końcu, w duchu posłuszeństwa wobec papieża, zgodził się. Konsekracja nastąpiła 30 czerwca 1967 r. w prywatnej kaplicy prymasów Polski w Gnieźnie. Świadkami byli biskupi sufragani gnieźnieńscy Lucjan Bernacki i Jan Czerniak oraz ks. prałat Władysław Padacz. Prymas powiadomił o tym wydarzeniu papieża Pawła VI, ale bez podania nazwiska konsekrowanego biskupa. Uczynił to dopiero wtajemniczony we wszystko ks. prałat Bolesław Filipiak, ówczesny audytor Roty Rzymskiej, który w tej sprawie kontaktował się z prymasem. Tajnie wyświęcony biskup miał uprawnienia sufragana (biskupa pomocniczego) archidiecezji lwowskiej. Jego konsekracja miała poważne konsekwencje, gdyż udało mu się wyświęcić kilku kapłanów, którzy kontynuowali pracę duszpasterską aż do rozpadu Związku Sowieckiego. Warto dodać, że z posługi bp. Cieńskiego korzystali także wierni obrządku greckokatolickiego. Niestety, działań prymasa nie udało się utrzymać w tajemnicy. Z ujawnionych niedawno dokumentów wynika, że SB we wspólnej operacji z KGB Ukrainy zdołała ustalić termin konsekracji, jak i nazwisko tajnie wyświęconego biskupa. Umożliwiło to inwigilację bp. Cieńskiego oraz jego otoczenia, gdy wrócił na Ukrainę.

Wiadomo, że kard. Wyszyński wyświęcił tajnie kilku lub kilkunastu księży, głównie z Ukrainy i Białorusi, być może także z Litwy. Przyjeżdżali do Polski już wcześniej przygotowani bądź w seminarium w Rydze, bądź na podziemnych kursach. W Polsce pogłębiali wiedzę i otrzymywali krótką formację. Wśród nich wyjątkową rolę odegrał prof. Henryk Mosing ze Lwowa. Został tajnie wyświęcony przez prymasa w nocy 21 października 1961 r. w klasztorze sióstr służebnic Krzyża w Laskach pod Warszawą. Później działał w całym Związku Sowieckim. Było to możliwe, ponieważ był znanym lekarzem, współpracownikiem światowej sławy epidemiologa prof. Rudolfa Weigla i prowadził badania w całym kraju. Katolikom którym udzielał posługi sakramentalnej, był znany jako o. Paweł. Spośród jego wychowanków kilku zostało później kapłanami.

Turyści Prymasa

Ważną częścią posługi prymasa na Wschodzie było zbieranie informacji o sytuacji Kościoła na tych terenach. Informatorami byli zarówno duchowni, jak i ludzie świeccy. Jednym z jego rozmówców był ks. Władysław Bukowiński, łagiernik i kapłan pracujący w Kazachstanie, który od 1965 r. miał możliwość odwiedzania rodziny w Polsce. Z notatek prymasa wynika, że korzystał także z informacji zebranych przez ludzi świeckich, w celach turystycznych wyjeżdżających do Związku Sowieckiego. Po powrocie dzielili się obserwacjami lub kontaktami ze znajomymi kapłanami bądź biskupami, a oni przekazywali je prymasowi.

Jedną z osób, które kard. Wyszyńskiemu przekazywały informacje o sytuacji Kościoła na Wschodzie, był ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC, wykładowca KUL, autor najważniejszych opracowań na temat Kościoła w Związku Sowieckim. - Zacząłem często bywać na Wschodzie od 1970 r. - wspomina. - Ponieważ dawne przepisy liturgiczne wymagały pozwolenia biskupa na odprawianie Mszy św. "sub divo" i jurysdykcji do spowiadania na całkowicie obcym terenie, poprosiłem go o takie pozwolenia. On z kolei poprosił mnie o składanie sprawozdań po powrocie zza wschodniej granicy. Spełniałem jego prośbę. To były sprawozdania ustne, ale pewnego razu, to było za pontyfikatu Pawła VI, poprosił mnie o pisemną relację o stanie Kościoła na Białorusi i Ukrainie. Ciekawe było to, co wtedy powiedział, a mianowicie, że ta relacja trafi bezpośrednio do rąk papieża. Było jasne, że nie miał zaufania do pośredników. Spełniłem jego prośbę.