Przymierze z Maryją

Uwięziony w Komańczy Prymas pierwszy złożył ślubowanie Matce Bożej. W imieniu ludu odpowiadała Maria Okońska. Chwilę potem ze szczytu Jasnej Góry tekst przyrzeczń odczytał bp Michał Klepacz. Odpowiadało ponad milion zgromadzonych. Był 26 sierpnia 1956 r.

Kardynał Stefan Wyszyński nosił tę sprawę w sercu już w Prudniku, trzecim miejscu uwięzienia przez komunistyczne władze. Gdy w październiku 1955 r. przewożono go do klasztoru w Komańczy, kolejnego miejsca internowania, myślał o ślubach Jana Kazimierza z 1656 r., który obrał Maryję na Królową Korony Polskiej w trudnym momencie dziejowym. Prymas przejeżdżał bowiem w pobliżu przełęczy, w której w "Potopie" Sienkiewicza króla ocalili górale.

Równolegle myśl odnowienia królewskich ślubów pojawiła się w zaiązku z obchodami 300-lecia obrony Jasnej Góry przed Szwedami. Paulini i biskupi wystosowali do internowanego kardynała prośbę o napisanie tekstu. Do Komańczy pojechały Maria Okońska i Janina Michalska, członkinie Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Udało im się uzyskać przepustkę, by odwiedzić więźnia.

Jak św. Paweł 

Prymas z radością powiatał swoje współpracowniczki, które nazywały go Ojcem. Przedstawiły mu prośbę o napisanie ślubowania. Wydawałoby się, że kardynał od razu przystąpi do działania w tak drogiej mu sprawie. Jednak czas mijał, a tekstu nie było. W końcu przyznał, co jest przyczyną jego oporu: "Gdyby Matka Boża chciał, abym śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać".

Wtedy Marii Okońskiej przyszła do głowy myśl: "Ojcze, przecież św. Paweł Apostoł najpiękniejsze swoje listy do wiernych pisał z więzienia!". Jak wspominała w artykule dla "Niedzieli": "Ojciec popatrzył na mnie jakoś dziwnie, jakby mnie pierwszy raz zobaczył, i odpowiedział: "Masz rację, najpiękniejsze jego listy pochodziły z więzienia".

Następnego dnia tekst ślubuwania, który dojrzewał w nim od dłuższego czasu, był już gotowy. Prymas napisał go 16 maja między godz. 5 a 7 rano. Jak wspomina Okońska, położył na jej klęczniku plik papieru maszynowego, zapisany drobniutkim pismem, bez skreśleń, zatytułowany "Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego". Zaskoczeniem była treść - to nie było zwykłe odnowienie aktu sprzed trzech stuleci, ale cały program religijnej i moralnej odnowy narodu. Już nie król ślubował, ale cały naród. (cdn)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz