Łaski otrzymane za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego

(więcej łask można znaleźć po wpisaniu do wyszukiwarki blogu: "łaski")
1/ Bardzo cierpiałam na nogi, nie mogłam chodzić

Ośmielam się poinformować, że za przyczyną Sługi Bożego Stefana Prymasa doznałąm łaski uzdrowienia. Bardzo cierpiałam na nogi, nie mogłam chodzić, lekarze nie pomogli, trwało dosyć długo; bez pomocy nie wysiadłam z samochodu i stał się cud.
Pojechaliśmy do Zuzeli na uroczystości Prymasa Tysiąclecia w roku 2001. Było bardzo dużo ludzi. Samochód wolno było postawić daleko, 2 km od kościoła. Policja nie pozwoliła. I co? Z samochodu wyskoczyłam jak nigdy, nic nie zabolało. Bardzo zdziwieni stali wszyscy, co ze mną byli, ja również i szłam pierwsza. Trudno im było za mną zdążyć. I już ponad dwa lata nogi mnie nie bolą, czuję się niegodna, że tak trudno uwierzyć, że to cud. Dziękuję Panu Jezusowi i Matce Najświętszej i proszę, aby uwierzyć.

Jabłonka Kościelna, 7 VIII 2003 r.
K.

2/ Miałam ostre zapalenie stawów, nerwów i skóry nóg

Składam gorące podziękowanie Kardynałowi Wyszyńskiemu za wstawiennictwo za mną przed Bogiem, Matką Najświętszą i Sercem Pana Jezusa.
Miałam ostre zapalenie stawów, nerwów i skóry nóg. Nie mogłam prawie stać o własnych siłach. Zdawało mi się, że mam nogi w ogniu.
Ponad rok cierpiałam. Przyjmowałam różne lekarstwa, ale nogi wciąż mnie bolały i były nabrzmiałe.
Prosiłam Boga o wytrzymałość w cierpieniu. Po otrzymaniu modlitwy o beatyfikację Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, którą dostałam od was wraz ze zdjęciem, ta modlitwa jest na zdjęciu Ks. Prymasa, zaczęłam się modlić prosząc Go o wstawiennictwo i w krótkim czasie zostałam wysłuchana (około 2 tygodni).
Chwała miłosiernemu Panu na wysokościach!

Szczuczyn, 3 XI 1983 r.
Maria F.

3/ Niepracujaca nerka prawa zaczęła pracować

W początkach 1992 r. choroby moje wzmogły się tak bardzo, że już prawie nie mogłem chodzić. Badanie krwi (OB) było katastrofalne, pęcherz w znacznym stopniu wypełniony krwią. Od dwóch-trzech tygodni torsje, żołądek nie przyjmował pokarmów. Dopingowany przez lekarzy, pod eskortą rodziny znalazłem się w szpialu przy ul. Płockiej. Stwierdzono przewlekłą, krańcową niewydolność nerek, obustronne wodonercze dużego stopnia ze zniszczeniem prawie całej części korowej. Prawa nerka w ogóle nie pracowała. Dzwoniono do kilku szpitali warszawskich szukając sztucznej nerki.
W międzyczasie, przed pójściem do szpitala ja z rodziną z pomocą wielu parafian codziennie przez kilka tygodni modliliśmy się do Najświętszej Królowej przez pośrednictwo Czcigodnego Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Polski.
I stał się cud! Przewieziony do innego szpitala, w czasie badania USG, niepracująca nerka prawa, całkowicie zniszczona - zaczęła pracować. Skierowano mnie natychmiast z powrotem na ul. Płocką, a po sześciu tygodniach leczenia wypisano w dobrym stanie zdrowia.
Obecnie w kolejnym badaniu USG stwierdzono: "nerki bez cech zastoju lub obecności złogów w ich obrębie. Warstwa korowa obu nerek prawidłowa". Za to przywrócenie mi życia, składam publiczne podziękowanie  Najświętszej Królowej i Lekarce za pośrednictwem Umiłowanego Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Warszawa, 26 VIII 1992 r.
Jerzy I.

4/ Choroba znikła bez śladu

Chcę z wielką radością poinformować, że za przyczyną Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego zostałam wysłuchana. Zachorował mój syn, 42 lata, na wylew, bardzo dobry mąż, ojciec i mój syn. Stan był ciężki, leżał w szpitalu w Warszawie. Modliliśmy się całą rodziną do Miłosierdzia Bożego i Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Zadzwonił ksiądz Marcin z Mińska Mazowieckiego i mówi: "proszę się modlić na różańcu o przyczyną Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego". Od razu zaczęłam się modlić o zdrowie syna, prosiłam żeby wstawiał się za moją prośbą, a ja będę się modliła o beatyfikację do Pana Jezusa Miłosiernego.
Zostaliśmy wysłuchani, syn za 2 i pół tygodnia wrócił do domu. Choroba znikła bez śladu. Lekarze byli zaskoczeni, że szybko wrócił do zdrowia, a za Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego będę się stale modliła o beatyfikację.

Mińsk Mazowiecki, 10 III 1998 r.
Kazimiera G.

5/ Modliłam się w rozpaczy o pomoc w uleczeniu

Jestem osobą, która przeszła ciężką chorobę. Wszystko to miało miejsce niedawno, cała sprawa jest świeża. Zachorowałam na raka złośliwego narządów wewnętrznych i nie było dla mnie już ratunku. Wtedy zaczęłam modlić się do Stefana Wyszyńskiego o pomoc, o wstawiennictwo za mną u Boga. W szpitalu miałam także obrazek Stefana Wyszyńskiego. Modliłam się w rozpaczy do tego obrazka, czyli Stefana Wyszyńskiego, o pomoc w uleczeniu mnie. Stał się cud. Patrzyłam na ten obrazek Stefana Wyszyńskiego, w pewnym momencie wyszły z niego promienie, które objęły mnie całą. Wszystko to trwało prawdopodobnie minutę. Poczułam jak ze mnie coś spływa i od razu poczyłam się lepiej na duchu. Po tym wydarzeniu minął tydzień i rak złośliwy najpierw wstrzymał się, a następnie zginął, tak jakby się wchłonął. Lekarze bardzo się dziwili temu, co się stało. Mam 45 lat i organizm mam jeszcze silny. Po pewnym czasie po badaniach wypuszczono mnie do domu i powiedzli mi lekarze, żebym Bogu dziękowała.
Niech ten list posłuży do beatyfikacji byłego Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego. Dziękuję Mu bardzo za wstawiennictwo za mną u Boga.

Łódź
Maria N.

6/ Od tego momentu stan zdrowia zaczął się radykalnie poprawiać

Po trzech latach i miesiącu od daty wypadku, który zdarzył się 7 X 1999 r. w Prusiecku pow. Pajęczno, 20 km od Częstochowy o godz. 14.15, miotany ciągłym niepokojem, pragnę niniejszym pismem oświadczyć, że życie moje zawdzięczam wstawiennictwu Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Polski.
7 X 1999 r. po przywiezieniu mnie do szpitala w Częstochowie na Parkitce, stan był krytyczny, uszkodzenia wielowarstwowe (opis medyczny w załączeniu wypisu do szpitala). Uszkodzenia były wielorakie, także wewnętrzne. Gdy dowiedziały się o wypadku Siostry Karmelitanki Bose i panie z Instytutu Prymasowskiego, z którymi jestem zaprzyjaźniony od 1962 r., rozpoczeły szturm modlitwy przez wstawiennictwo Sługi Bożego Księdza Kardynała Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Wielka modlitwa trwała w mojej parafii w Inowrocławiu, św. Królowej Jadwigi, gdzie od 1983 roku jestem proboszczem.
Stan zdrowia i zagrożenie śmiercią było ciągłe i dlatego operacje ręki, głowy i nogi były prowadzone w terminie późniejszym.
Najprawdopodobniej we wtorek stan był krytyczny i wówczas między łóżkiem a ścianą zjawił się Ksiądz Kardynał Prymas Stefan Wyszyński, w czarnej sutannie, ze złotym pektorałem i w purpurowej piusce, rozłożył charakterystycznym gestem ręce i powiedział: "Zenku, nie dojechałeś do Matki Bożej, jak ty wyglądasz?" Odpowiedziałem: "Ojciec widzi, co się narobiło". I wówczas uśmiechnął się i pojawił ksiądz biskup Jan Czerniak i powiedział: "Ojcze, ale on z nami nie może tu zostać, musi wrócić do Inowrocławia, tam ma tyle do zrobienia, dokończyć budowę kościoła i dużo pracy". Ojciec wówczas uśmiechnął się i powiedział: "Zenku, biskup Jan znów rządzi". Uśmiechnął się i znikł. Ksiądz biskup Jan jeszcze został i rozmawialiśmy o Inowrocławiu.
Od tego momentu stan zdrowia zaczął się radykalnie poprawiać. Szpital w Częstochowie opuściłem 29 X 1999 r. i śmigłowcem zostałem przewieziony do Inowrocławia, gdzie w tamtejszym szpitalu przebywałem do 3 XII 1999 r. Wtedy to wróciłem do domu.
Piszę to dopiero teraz, ponieważ pragnę dać świadectwo, iż życie i dalsze losy mojego kapłańswa złożyłem w pośrednictwo Sługi Bożego Księdza Stefana Wyszyńskiego, codziennie odmawiając modlitwę o Jego beatyfikację.
Dziękuję Bogu, że mogłem żyć i patrzeć nieraz z bardzo bliska na naszego Ojca. Jestem w pełni sił i zdrowia, dlatego w pełni władz umysłowych składam to świadectwo.

Choszczówka, 7 XI 2002 r.
ks. Zenon R.

Inne łaski znajdują się w: "Wyprasza nam łaski z nieba" , opr. o. Gabriel Bartoszewski OFMCap., Katarzyna Michalska, Warszawa 2011.
Do nabycia: Centrum Duszpasterstwa Archidiecezji Warszawskiej Sp. z o.o., 00-246 Warszawa, ul. Miodowa 17/19, tel. (22) 862-99-00, e-mail: dystrybucja@waw.waw.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz